87 Drużyna Harcerska "Mroczna Puszcza" oraz Gromada Zuchowa "Dzielne Orzełki"
Zaprasza w
SOBOTY Harcerze o 11.00  Zuchy o 13.00 do  Szkoła Podstawowa nr 51 im. Fryderyka Chopina ul. Przyjazna 7a 40-467 KATOWICE
 
 
   
 
 

Forum i blogi

Blog 87DH
Forum 87 DH
Podaruj nam PUSZKE
 

 

 




 

 

 


 
 
Advertisement  
 
 
 
Start arrow Wenecja'09
Obóz Wenecja'09


  

Dzień 1 


Hura!!!!
Znalazłem miejsce z którego działa mój laptopek i sieć iPlus więc piszę.
Podróż: większość spała a podczas przerw w trasie pałaszowała domowe zasoby. Zniknęły tez w brzuszkach Kubusie i ciastka (te co załatwił dh. Edek).
Przyjazd: 8.20 przywitała nas Wenecja piękną pogodą.
Pierwsze godziny: rozdzielono nas na drużyny, tam na zastępy a w zastępach na łóżeczka zwane kojkami. Czas do obiadu upłynął na zawieraniu nowych znajomości i zapoznawaniu się z regulaminami i innymi przepisami.
Popołudnie: Obiad (naprawdę smaczny) a po ciszy poobiedniej szaleństwo na wodzie. Kąpiele, przejażdżka motorówką i na bananie. Wszyscy nie zdążyli ale jeszcze zaliczą to na bank.
Wieczór: Ognisko i apel. Część z nas była już dość zmęczona więc zaraz po nich szybciutko do łóżeczek i ... może sen przyjdzie może mnie odwiedzisz... Odwiedziny we śnie zaliczyło wielu a kto ich odwiedził? Hmm
Tym sposobem dzionek nr1 dobiegł końca bez strat własnych i przy ogólnym zadowoleniu.
UWAGA!
Zdjęcia ukażą się na naszej stronie i na stronie Kroniki Harcerskie

  

Dzień 2


Ranek: ciekawy apel poranny ale niebo się zachmurzyło.
Przedpołudnie: Najpierw deszcz (namioty o dziwo nie przeciekają) a potem wyprawa części obozowiczów do kościoła. Ci co zostali mieli czas wolny więc opalali się i kapali w jeziorku
Popołudnie: Wycieczka na pola Grunwaldu. Tam nie byłem bo jako instruktor służbowy zostałem w obozie. Ci co zostali pływali zemną na Omedze a z komendantem na bananie. To już chyba będzie nasza codziennością.
Wieczór: Siedzę sobie już po kolacji i właśnie przyjechała ekipa prosto z Grunwaldu. Minki uśmiechnięte więc było chyba OKi.
Dziś jeszcze mamy w planie ognisko a dla starszych "nocna niespodzianka"
UWAGA!
Ponieważ ciszę nocną ogłaszamy o 22.00 a potem jeszcze mamy odprawę kadry więc na "standardowe" rozmowy komóreczkowe zapraszam po 23.00. Alarmowo oczywiście o każdej godzinie. Proszę również o jakieś sygnały że coś się dziecku nie podoba lub sugestie ze strony WAS drodzy rodzice jak w tej sytuacji postąpić.

 

Dzień 3


Do południa - końcowe prace inżynieryjno-zdobnicze czyli pionierka obozowa.
Po południu - deszczyk to już standard wobec czego "pracowaliśmy" w małych grupach czyli w zastępach a zuchy całością. Wszystko pod kątem wieczornego ogniska.
Wieczorem - ognisko gdzie każda z drużyn prezentowała swoja piosenkę, okrzyk
Cisza nocna ale już nie taka bezwzględna wobec czego ostatni z harcerzy zasnął grubo po północy.
Ogólnie - dzień bez strat własnych ale liczymy na lepszą pogodę i na to że jedzenie się nie popsuje bo jest REWELACYJNE.

  

Dzień 4


Od rana przenosimy i przestawiamy namioty bo kazaliśmy sobie wyciąć drzewa z terenu obozu które naszym zdaniem zbytnio się pochyliły. A taki mieliśmy kaprys.
Potem znów nas deszczyk pokropił - to też już taka mała tradycja.
Niektórzy przechodzą kryzys - chcą już wyjeżdżać do domów, nawet kajakiem byle można było przytulic się do ulubionej poduszki, włączyć grę komputerową.
Po południu czyli teraz zaliczamy alarmy wszelkiego rodzaju czyli trenujemy przebieranie się w stroje różne od kąpielowych do mundurków. I to na czas oczywiście.
Odwiedził nas wędrowny sklepik, tym sposobem uszczupliły się nieco zasoby finansowe większości z nas.
Była dziś kąpiel w jeziorku, harcerze pływali na kajaczkach a część zuszków załapało się na przejażdżką skuterem wodnym.
Wieczorem w planie jest ognisko a jak da radę to i gra nocna.
Gry nocnej nie było ale zuchom oznajmiłem że na jutro zamówiłem busa i wracamy do domów. W Zuchowym Kręgu Rady zuszki uradziły, że na obozie jednak zostają
Podsumowanie - dzień się skończył bez większych problemów.

UWAGA!
Zdjęcia z obozu zacząłem zamieszczać na stronach kronik harcerskich http://kroniki-harcerskie.pl/albums/pho ... album=1712


Dzień 5


Już w nocy zaczęło padać i pada całe czas, raz mocniej raz słabiej.
Do obiadu harcerze mieli zajęcia w namiotach (historia, tradycje, terenoznawstwo) a zuchy zabawy na świetlicy.
Po ciszy poobiedniej uruchomiliśmy kino.W pierwszej kolejności zuszki zaliczają bajkę a potem planujemy karaoke.
Co potem to się okaże.
Jedzenie jest dalej wyśmienite więc narzekamy tylko na pogodę.

 

Dzień 6


Rano jak zwykle gimnastyka i apel
Dobrze że śniadanie wszystkim nieco poprawiło humory bo deszcz znów kapie na na głowy.
Po południu się przejaśniło. Uruchomiliśmy żaglówkę i skuter wodny. Na banana jest niestety za zimno.
Przyjechał dziś mobilny sklep i uszczuplił nasza zasoby finansowe. Rodzice nie liczcie na listy i kartki. Tutaj to towar deficytowy.
Wieczorem też ognisko i do łóżeczek. Coraz większe problemy z zuszkowym zasypianiem. Mateuszek opowiedział horrora i dziołszki same już nie chcą zasypiać w namiotach. Do czasu aż nie zasną kursuję wraz z przyboczną pomiędzy namiotami.

 


 

Dzień 7


Poranek standardowy: pobudka, gimnastyka i apel.
Do obiadu kursowała żaglówka z kilkoma obozowiczami, kajaczki i kąpiel w jeziorze dla reszty.
Wieczorem po kolacji bieg harcerski. Coś w rodzaju manewrów. Harcerze rozszyfrowywali zadania, rozkładali namiot, opatrywali ranną i strzelali z paint-bolla. Zuchy testowały gry planszowe i budowały latawce.
Potem jeszcze ognisko - płytka wyobraźnia to kalectwo
A od 22.00 do 24.00 to na co czekały wszystkie zuchy od początku obozu czyli nocna warta. Wszystkie zuchy w tych godzinach pilnowały naszego obozu. No tak po prawdzie to nie wszystkie bo trzech porwały nam jakieś niezidentyfikowane osobniki. Pod koniec warty udało się odzyskać naszych wartowników a nawet złapać dwójkę zamaskowanych ludków którzy straszyli nasze zuchy. Po przywiązaniu ich do drzewa i kilkotkowych torturach obiecali, że już tego nie będą robić. Zobaczymy


 

Dzień 8


Pogoda całkiem znośna choć mogło by być nieco cieplej.

Do południa zuchy i harcerze szykowały się do przedstawienia teatralnego. Zgrzytem było to, że nasi wartownicy nie upilnowali obozu i ktoś poprzewracał łóżka w jednym z namiotów. Tylko dlaczego akurat musiał trafić na namiot naszych zuszków. Chłopakom trochę łez popłyneło bo i nie mogą się doliczyć swojej kasy.
Po południu drużyny wystawiały teatry. Zuszki Krzyżaków, harcerze turniej rycerski i pasowanie na rycerza. Na zakończenie taniec dyskotekowy w wykonaniu zuchowej grupy tanecznej. Nie obyło się tu bez dramatu bo Kasi uszkodził się strój a rezerwowy nie spełniał jej wymagań wobec czego nie wystąpiła i grupa taneczna była mniej liczna ale też śliczna.
Wieczorem jeden z naszych sponsorów za sponsorował kiełbasianego grilla wraz z dyskoteką. Nie daliśmy rady wszystkiego zjeść ale tańczyło się pod spadochronem całkiem całkiem.
O 22.15 prąd nam wyłączono i dyskoteki koniec. Idziemy spać.


 

Dzień 9


Od rana nie pada deszcz, świeci słońca i jest ... ciepło. Hura!
Zuchy zaraz po apelu zaczynają zaliczanie sprawności Galernika. Jak to wygląda? Zapraszamy do oglądania zdjęć. Nie jest to takie łatwe skoro już po godzinie dwie pary wycofały się.
Harcerze - niestety maja problem z utrzymaniem porządku w namiotach i dlatego to jest ich głównym dzisiejszym zajęciem. Jak się z tym uporają to pewnie do zuszków dołączą bo w samo południe czeka nas dziś msza a potem wodne szaleństwa.
Po południu część harcerzy ze mną pojechała na pola Grunwaldu. Zastaliśmy już tam brać rycerską szykującą się do bitwy.
Ci co zostali w obozie testowali kąpielisko, boisko do siatkówki a zuszki obejrzały Madagaskar 2.
Na wieczór planujemy "Ognisko z jajem"



Dzień 10

Cały dzień upłynął na przygotowaniu i na uczestnictwie w chrzcie obozowicza.
Niestety musiał być nieco krótszy bo znów deszcz pomieszał nam szyki.
Zamiast wieczornego ogniska mieliśmy wcześniejszą ciszę nocną.

 


 

Dzień 11 


Pomimo wczorajszej wcześniejszej ciszy trudno się z łóżek wstawało ale słoneczko które się od rana pokazało wybitnie nam humory poprawiło.
Do południa z zuszkami pływałem na żaglówce a reszta obozowiczów robiła użytek z motorówki, banana i plaży.
Po południu nieco się nam zachmurzyło więc zuszki zajęły się pracami plastycznymi a harcerze dalej uprawiali wodne szaleństwa.
Znów przyjechał objazdowy sklep więc brzuszki zapełniły się słodyczami wszelkiego rodzaju.


 
 
 
   
 
 
   
 
 
   
 
 
   
 
 
 

 

Dzień 12
Przywitał nas dzień słonecznym porankiem.
Zuchy na poważnie zaliczają sprawności: Mistrza gier i zabaw oraz Załoganta
Harcerze zaliczają dzień szkoleniowy. Uczą się czasami nawet przydatnych umiejętności np. nie zgubić się w lesie.
Po południu ... Ach co to był za ślub!
Wieczorem ognisko z kucharzami którzy nas opuszczają, niestety.
W trakcie ogniska podsumowano częściowo nasz obóz. Nie wyszło aż tak tragicznie choć mogło by być pewnie i lepiej.
Dziś przyrzeczenia nie odbyły się.

 

 

Dzień 13


Pogoda całkiem fajna, tylko przez jakąś godzinę popadało i to po południu.
Do południa wszyscy wykazywali się zdolnościami plastycznymi do wystawy na temat: Nałogi lub tematyka Szarych Szeregów.
Potem zuszki pływały ze mną na żaglówce i tym samym zaliczały część sprawności załoganta.
Po południu wszyscy podczas biegu wykazywali się tym czego nauczyli się na obozie i czy zasłużyli na nowe stopnie.
Wieczorem zaczęło się końcowe ognisko podczas którego kilku naszych zuszków otrzymało nowe stopnie (Alusia drugą gwiazdkę a Wiktoria nr 1 czyli Rutka pierwszą) oraz znaczki zucha (Stasiu i Kasia).
Dziś wieczorem opuścił nas Stasiu, już nam go brakuje.

 

Dzień 14


Od rana wielkie pakowanie i zwijanie obozu.
Zuszki w ramach nie przeszkadzania poszły na plażę i moczą kuperki w jeziorku.
Po obiedzie apel z wręczeniem dyplomów i nagród oraz wystrzałowe (dosłownie) zakończenie naszego obozu. Potem już sprzątanie terenu i końcowe przymiarki do wyjazdu.
Najpierw opuściło nas Nisko ale bez druhny komendantki Ani i jej gwardii przybocznej, ona wyjechała kilka godzin później. I zostaliśmy już sami
Po ponadplanowej kolacji dziewczyny poprowadziły z zuchami gry i zabawy potem jeszcze ostatnia wycieczka wokół zgrupowania.
Bezpośrednio przed wyjazdem naprawdę ostatnie już ognisko dla harcerzy z 87 DH gdzie chustę naszej drużyny zdobyła Dominika i Kuba oraz honorowy członek gromady zuchowej czyli dh. Edek
Około 23.00 busik z nami na pokładzie wytoczył się z gościnnej bazy w Wenecji i rozpoczęła się podróż powrotna.

 

Dzień 15


W zasadzie bez większych sensacji około 7.15 przyjechał nasz busik na parking pod szkołę. Przy pomocy niezawodnych rodziców rozładowaliśmy przyczepkę, pożegnaliśmy się i tym samym obóz "Ramię w ramię" zakończył się.
Nie martwcie się już za .... jedenaście miesięcy kolejny, choć dla Kuby i Pauliny kolejny zaczyna się 1-go sierpnia.
A dla wszystkich - udanych wakacji czyli tego co jeszcze zostało.
Widzimy się w sierpniu na zbiórce w ostatnią sobotę sierpnia. Wcześniej spotkamy sie aby przygotować Dni Giszowca.

Czuwaj!
PS. Była to moja ostatnia relacja z obozu. Liczę, że pojawią się tutaj wasze relacje, wspomnienia z tego obozu i propozycje do kolejnych.

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
         
 
     
© by Mont-Bit International