87 Drużyna Harcerska "Mroczna Puszcza" oraz Gromada Zuchowa "Dzielne Orzełki"
Zaprasza w
SOBOTY Harcerze o 11.00  Zuchy o 13.00 do  Szkoła Podstawowa nr 51 im. Fryderyka Chopina ul. Przyjazna 7a 40-467 KATOWICE
 
 
   
 
 

Forum i blogi

Blog 87DH
Forum 87 DH
Podaruj nam PUSZKE
 

 

 




 

 

 


 
 
Advertisement  
 
 
 
 
Start
Przerwanki 2010 info

PRZERWANKI 2010

 

 

l

O północy na dworcu PKP Katowice zuchowo-harcerski krąg zakończył historię obozu
"Harcerze okrągłego stołu"

 

 
Nowe zdjęcia w galerii - dodane 2010-07-12.



 Dzień 1

1.Jesteśmy na miejscu bez strat własnych.
2. Pogoda super.
3. Komarów całe tony.
3. Jedzenie w normie.
4. Namioty też.
5. Problemy z internetem a właściwie z moim kompkiem.
6. Czasu na wiecej brak czyli też norma

 

 


 Dzień 2

Niedziela a więc gimnastyki brak.
Na wyjście do kościoła zdecydowały się tylko cztery osoby a reszta zajęła się wystrojem namiotów i obozu czyli pionierki ciąg dalszy.
Po obiedzie badania lekarskie dlatego uroczyste rozpoczęcie naszego obozu odbyło się na wieczornym apelu.
Przed kolacją zuchy zaliczyły jeszcze plażowanie. Woda w jeziorku czysta i ciepła ale wobec braku ratownika zamoczyli się tylko po kolanka.
Nocnych harców jeszcze tej nocy też nie było.

 


 Dzień 3

Rankiem skoro świt obudziła nas muzyczka na zaprawę poranną potem szybkie mycie i pędzimy na śniadanko.

Po apelu przyjeliśmy zaproszenie na pojedynek od sąsiadów. Graliśmy najpierw w siatkówke, potem w badmintona.
Wszystki mecze wygraliśmy a mecz gwiazd zakończył się remisem. Na zakończenie otrzymaliśmy herbatniki i mleko.
Do obiadu zuchy i harcerze na serio wzieli się do pracy i wkrótce u zuchów stanęło ogrodznie i brama, u hercerzy trochę będzie to później.

Po ciszy poobiedniej zuchy dokończyły budowe bramy i płotu a po kolacji wybrały sie na Walkę o ogień czyli na zuchowy zwiad. Pomogli w podlewaniu kwiatków, zobaczyli chodzące kotlety i pasące się mleko. Harcerze w tym czasie dzielnie walczyli z bramą, kadra szykuje wieczorne ognisko.

Ognisko rekreacyjne na na nim nadanie obozowych imion. Po ich nadaniu harcerzoy czeka jeszcze dziś nocna gra o koszulki.

Właśnie bitwa o koszulki dobiegła końca. Jutro wszyscy wystąpimy w strojach obozowych.
 

 


 Dzień 4

Rano - zuchy znowu maszerują do Przerwanek a harcerze kończą pionierkę obozową i szykują się do wyborów uzupełniajacych rady obozu.
Po południu czas na debatę kandydatów oraz wybory. Były listy wyborcze, urna, komisja wyborcza itd. Wszystko jak się patrzy. Z czterech kandydatów dostało się do rady dwoje.
Wieczorem -zacieśniamy przyjacielskie więzi z sąsiadami z Ełka. Ognisko przyjaźni w ich obozie.

 

 


 Dzień 5

Zuchy:
Rano idziemy przygotować ucztę dla Neptuna. Udało się zebrać nieco poziomek do menażki bo większa część trafiła do zuszkowych brzuszków.
Po południu - szykujemy poczęstunek dla Neptuna. Gofry wyszły tak smaczne, że dla Neptuna mało co zostało
Wieczorem otrzymaliśmy list od Neptuna który zaprasza nas na swoje komnaty. Po jego wodnych śladach dotarliśmy z przygodami (Staś zgubił gatki więc tzreba było je znaleźć) do celu. Komendant na dobranoc opowiedział historięo zupie z gwoździa i szybko zasneliśmy.
Nie zapomniał Posejdon jednak o swoich gościach i o północy przybył do przystani a my tam wkrótce też się zjawiliśmy. Podziękował za poczęstunek obiecał pomóc w zdobyciu sprawności pływaka.

Harcerze
Rano - zwiad terenowy. Rozeszli się nasi harcerze po bliższej i dalszej okolicy. Co się dowiedzieli to jedno ale najważniejsze, że teraz już wiedzą gdzie są najbliższe sklepy
Po południu - zajęcia z musztry, układania stosów ogniskowych oraz nauka piosenek różnistych
Wieczorem obrzędowe ognisko a potem gra z sąsiadami - Flagi. Niestety sąsiedzi byli górą.
 

 


 Dzień 6

Nasze zuszki wczesnym rankiem wytoczyły się z komnat Neptuna i pomknęły do swojego rejonu zakwaterowania, czytaj zuchowych kampingów.
Po śniadaniu wyruszyli dziarsko w teren na poszukiwanie skarbu. Znaleźli go na starym poniemieckim cmentarzu. Oprócz słodkiego poczęstunku znalazło się tam kilkanaście biletów wstępu do jeziora. Na powrót do obozu Neptun podstawił swój powóz i tak samochodem kurierskim wróciły zuszki prosto na obiad. Bilety wstępu przydały się zaraz po obiedzie gdyż wszystkie zuchenki rozpoczęły zdawanie sprawności pływaka.
Po kolacji, na wyraźne życzenie władcy podwodnej krainy całą gromadką zaczeliśmy tworzyć kronikę koloni zuchowej - idzie trochę opornie ale damy rade.
Wieczorkiem wcześniej niż zwykle zuszki zapadły w sen bo jutro...... O tym jutro

Harcerze zorganizowali wyjście na śluzę w Przerwankach. Teraz już wiedzą po co i na co tam ją ktoś wybudował.
W drodze do śluzy i spowrotem trwały nieprzerwane manewry z sąsiadami z Ełku.
Popołudniowe zajęcia to tzw. cioranie.
Wieczorne śpiewaniki zakończyły kolejny pracowity dzień.
 

 


 Dzień 7

Pierwsze dwie łodzie dobiły do naszej keji. Choć rejs nie był długi bo trwał około godziny to niektórym rączki odmawiały posłuszeństwa przy wiosełkach.
Zuchy zdobywają kolejne sprawności ale "galernika" jakoś zdobyć nie potrafią. Za to w wodnych zawodach z zuchami z Nysy radzili sobie całkiem całkiem.
Wieczorem harcerskie ognisko a potem długo oczekiwana dyskoteka. Około północy całe towarzystwo poszło do swoich namiocików i kampingów.

    

 


 Dzień 8

Rankiem czyli po śniadaniu mieliśmy przypłynąć z resztą łodzi ale zostawiamy to na jutro.

A po obiedzie wyprawa pieszo-rowerowo-samochodowa do wioski indiańskiej.
Więkoszość stwierdziła, że to było ciekawe popołudnie. Wiemy już co to wigwam a co to Tippi. Poznaliśmy zwyczaje indian północnej Ameryki, był rzut dzidą, strzelanie z łuku, indiańskie zabawy no i ognisko z pieczeniem kiełbasy. Kiełbasy nie z bizona ale też smakowała. Powrót busem a część powracała na rowerkach.

 


 Dzień 9

Niedziela wyborcza a my mamy dziś od 12.00 dzień obozowicza.
Wcześniej przypłyneliśmy pozostałymi łodziami a zuszki zaliczyły wyprawę na jezioro na łodzi wiosłowej.
Zaraz po tym zuchy i harcerze przejęły władzę w obozie. Co robiły to zostawię miejsce na ich wpis
....
...
Dziś udało się po wielkich trudach otaklować jedną omegę więc od jutra zaczynamy pływania pod żaglami. 

 


 Dzień 10

Rankiem SZOK! Nie ma proporca obozu. Wartownicy słabo pilnowali obozu? Nie! Wcale go nie pilnowali. Wstyd, naprawdę wstyd.
Miało być dziś wyjście do stadniny ale konie strajkują (może ich trenerka) i z tego punktu programu musimy zrezygnować.
Ratownika dziś nie ma a tym samym zero kąpieli. Urządzamy HAU dla hacerzy i ZAU dla zuchów.
HAU to Harcerska Akademia Umiejętności z ZAU to zuchowa. Harcerze trenują techniki harceerskie a zuchy zachowanie się w porcie po niespodzianym wpadnięciu do wody.
O pływaniu nie ma mowy bo totalna flauta. Flauta to brak wiatru dla tych co nie wiedzą.
Wieczorem harcerze przy ognisku rozmawiają o wzorcowym drużynowym a zuchy poszły na ognisko do sąsiadów z Nysy. Temat ogniska dotyczył magii i czarów toteż dh. Mirek poczarował i zadziwił naszych sąsiadów kilkoma sztuczkami. Nasze zuchenki poprowadziły pląsy czyli jako gromada zaprezentowaliśmy się zacnie.
 

 


 Dzień 11

Dziś apel przed śniadaniem bo od 9.00 czekać ma na nas autobus którym ruszymy na poznanie okolicznych atrakcji.
Zaczynamy od Giżycka więc rundka po ich najbardziej znanych obiektach. Pierwszy to Twierdza BOYEN. Przewodnik chyba się nie do końca sprawdził bo większość zapamiętała jedynie kupę czerwonych cegieł.
Ciekawszy już był most obrotowy i kawalkada stateczków wszelakich płynących przez kanał po otwarciu mostu.
Następnie przerwa na obiad w plenerze i zwiedzamy kolejny symbol miasta, czyli Wieże ciśnień. Właściwie to już nie wieże ciśnień a wieże z kawiarnią i tarasem widokowym. Widok na okolicę super ale okazało się że niektórzy mają lęk wysokości.
Potem pół godziny czasu wolnego połączonego z przemarszem przez miasto. Lodziarnie mają kilkudziesięciu klijentów więcej.
Został nam jeszcze przejazd do Woźnic. Tam to w swojej komturii przywitał nas Komtur ze swoją świtą. I tak zaczeliśmy biesiadę rycerską.
Były walki wojowników na kije, rycerzy na miecze i topory. Jedzonka Komtur nam też nie poskąpił. Jedliśmy więc kapustę po mazursku (na śląsku nazywa się to BIGOS  ) a za łyżki służyły nam kromki mchleba.
Chyba wszyscy mieli okazję samemu spróbować walki na kije a szczęśliwym wybrańcom to nawet na topory walczyć się udało.
Zawitała do nas również księżna Anna. Tak się jej nasze zuchy spodobały, że pasowała na rycerzy chłopaków a na damy dworu dziewczyny.
Spotkanie u Komtura zakończyła dyskoteka.
Po powrocie do obozu sąsiedzi zaprosili nas na ..... dyskotekę.

 

 

 Chętnych dużo do tańczenia nie było więc niebawem wszyscy zamkneli oczka w swoich śpiworach.
Dobranoc!

 

 

 

     

 


 Dzień 12

Przed południem harcerze obrali kartofle na obiad i w końcu postawiliśmy nasz kolejny namiot czyli Tippi.
Zuchy mają dziś dzień kontaktu z mydłem czyli mycie i pranie swoich ciuszków.
Po południu spływ kajakowy dla harcerzy.
Harcerze swój spływ zaczeli zaraz po obiedzie ... od marszu pieszego do śluzy po kajaki. Zanim jeszcze ruszyli już była pierwsza (z zarazem ostatnia) wywrotka. Po niecałych trzech godzinach kajakarze wywiesili białą flagę. Ręce odmówiły posłuszeństwa, wiatr wiał o oczy a kajaki były za mokre. Jakoś tak. W rezultacie spływ zakończył się na plaży na jeziorku Pozedrze czyli przed najfajniejszym i najłatwiejszym odcinkiem spływu. No trudno, za... czyli w przyszłości może popłyniem dalej.
Zuchy tymczasem zaliczają kolejne sprawności i testują kompielisko w jeziorku a dh Maciek postawił z facetami Tippi.
Wieczorkiem śpiewanki i spać.

 


 Dzień 13

Po śniadaniu pędzimy do stadniny koników. Każdy miał okazję zapoznać się z koniem, zgrzebłem, bryczką i trasą pieszą na odcinku obóz - stadnina - obóz. Przydały by się rowerek.
Po południu HAU. W ramach Harcerskiej Akadem Umiejętności harcerze szkolą się w lesie a zuszki znalazły kolejny list od Zawiszy więc szykują się na nocne z nim spotkanie.

Dh. komendant uparł się aby w końcu uruchomić sprzęt pływający i wieczorej już wiemy, że nic z pływania nie będzie. Trener przecieka a Omega ma zaklinowany miecz,brrrrrr.

Wieczorem zuchy wypływają na Trenerze na wieczorne spotkanie na jeziorku ale na wiosłach.
Przed północą zuchy znalazły kolejny list od Zawiszy bo w grze Świetlik udało się zdobyć jego zaproszenie na nocleg do Tippi. Noc w indiańskim Tippi i tak chyba nie zapamiętają bo zasnęły wszystklie prawie natychmiast.

 


 Dzień 14

Wielka włóczęga
Zaraz po śniadani całym obozem i z zaproszonym Ełkiem pomykamy autobusem do żołnierzy z 1 Mazurskiej Brygady Artylerii. Wytoczyli oni specjalnie dla nas swoje armaty i wyrzutnie, samochody oraz stacje radiolokacyjne. Dołożyli się jeszcze wojskowi strażacy ze swoim sprzętem. Efekt do przewidzenia - wszyscy mokrzy
Potem krótki marsz do "cywilnych" strażaków. Jednak krótki marsz w tym upale łatwy nie był. Prawie wszyscy podczas pokazu działania strażaków w czasie wypadku komunikacyjnym mieli zaspane oczka lub wręcz spali.
Przeniesliśmy się do domku hufca Węgorzewo gdzie spałaszowaliśmy obiad.
Autobusem wyruszyliśmy do kolejnego etapu wycieczki. Święta Lipka przywitała nas upałem ale i parkingiem z bezpłatną ubikacją i umywalkami.
Z panią przewodnik zwiedziliśmy kościół, wysłuchaliśmy koncertu organowego i trzeba było wracać.
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w zabytkowym Kętrzynie gdzie wszyscy z wielką ochotą zwiedzali Biedronkę.
Kolejny etap to bunkry w Mamerkach. Kto tam jeszcze nie był to niech się wybierze bi warto. Choć puste ale robią wrażenie te ogromne bunkry. Widok z wieży obserwacyjnej to już może nie bo zasłaniają drzewa.
Z Mamerek powrót do hufca na kolację i zaraz po niej na koncert szantowy do portu Keja.
To właśnie nasze zuszki i nasi harcerze rozkręcili koncert zespołu Orkiestra dr. Bryga.
23.00 więc wsiadamy do zaparkowanego autobusy i czym pedzej do domu czyli na obóz.
I tak zakoczyła się nasza wycieczka

 


 Dzień 15

Do obiadu harcerze pakują się i obierają ziemniaczki a zuchy pływają na trenerze i kąpielą żegnają się z jeziorkiem Gołdapiwo
Po obiedzie aż do spóżnionej kolacji nadrabiamy zaległości w szkoleniu żeglarskim. Na zmianę pływamy na Omedze pod żaglami i na Trenerze na wiosłach. Ci co przebywają na lądzie zaliczają wersję HaBeTa mini.
Zuchy zostały zaproszone na chrzest biszkoptów do nyskich zucholków.
Zamiast normalnej kolacji to jest kolacja w wersji light a po niej kiełbasiane ognicho. Niektórym udało się nie wrzucić kiełbasy do ognia. Po kiełbasianym ognisku kończymy pakowanie i idziemy na dyskotekę do zaprzyjaźnionego Ełka  Zuchy idą wcześniej spać bo trzeba się wyspać przed podróżą. Tym razem ta decyzja komendanta wywołała wielkie niezadowolenie zwłaszcza wsród zuchenek.
Po dyskotece ognisko podczas którego podsumowaliśmy wszyscy nasz obóz a harcerze dodatkowo otrzymali pamiątki z obozu, zwycięscy we współzawodnictwie BOBRZANIE również.
Nocna watra do samego rana przerodziła się w spanie przy ognisku. I tak dobiegła do końca ostatnia noc na naszym obozie

 


 Dzień 16

Wielki powrót.
Ale zaczynamy od wielkiego pakowania. W zasadzie to do spakowania mamy głównie swoje plecaki ale i to okazało się pracochłonnym zadaniem.
Ale po kolei: pobódka o 7.00 i bez gimnastyki (w końcu to niedziela), potem śniadanie i pożegnanie z kuchnią i kucharkami też. Może za rok poprawią swoje umiejętności i jedzonko będzie nieco lepsze.
O 9.19 rozpoczynamy nasz ostatni apel podczas którego dwójka zuchów czyli Gabrysia i Kamila złożyły Obietnicę Zuchową a na ich mundurkach pojawił się znaczek zucha. Ściągamy flagę z masztu, tniemy i dzielimy się linką z masztu. Teraz to już naprawdę koniec obozu. Taszczymy bambetle do autobusu i ..... w drogę do Giżycka.
Oczekiwanie na przyjazd pociągu umililiśmy sobie zwiedzaniem pobliskiego sklepu i odtwarzaniem naruszonych zapasów słodyczy różnistych.
O 13.45 pociąg rusza. Gorąco okropnie. Woda z butelek systematycznie znika a wodą z kranu chłodzimy się. Niestety nie wszystkim to wystarcza. Dwie nasze druhenki po nieprzespanej nocce nie wytrzymują upału i pomimo, że dh. Ewa wyczynia swoje egzorcyzmy to i tak dla pewności wzywa pogotowie które na stacji w Koluszkach postawiało je na nogi więc jadą dalej. Dalej ale już bez "łodzianków" bo ci właśnie w Koluszkach wysiedli i przenieśli się do pociągu do Łodzi. Łódź Fabryczna przywitała wracających harcerzy i jednego zuszka tak więc zaraz po pzrejęciu ich przez rodziców udali się do domów kończąc swoje uczestnictwo w obozie.
"Ślunzoki" jadom cugiem na banhof do Katowic gdzie zjawiają się z godzinnym opóźnieniem.



 

OBÓZ LETNI 2010
 
PRZERWANKI
 
Od 26.06.2010 Do 11.07.2010
 

 

najistotniejsze zmiany.


1. Niestety, nie pojedziemy nad morze  Zmiana ta jest spowodowana głównie małą ilością uczestników (czytaj małym budżetem) ale i niepewną sytuacją na nadmorskich plażach. Może się okazać że plaże będą zanieczyszone lub zamknięte ze względów sanitarnych jako skutek powodzi.

 

2. Przejazd do Giżycka i z powrotem odbędzie się w zarezerwowanych przedziałach w pociągu TLK. Wyjazd sobota 26 czerwiec godz. 5.00 czyli zbiórka o 4.00. Wiem, że to środek nocy ale to jest jedyny pociąg bez przesiadek do samego Giżycka. Zbiórka tradycyjnie na PKP od strony placu Andrzeja.
W Łodzi harcerze zbierają się na PKP Łódź Fabryczna o godz 6.15 i jedziemy do Koluszek (ok 25 minut) gdzie dosiadamy się do harcerzy jadących z Katowic, odjazd z Koluszek 7.46.. Z Giżycka do Przerwanek jedziemy autobusem.


3. Powrót - wyjazd z Giżycka o godz. 14.46. W Koluszkach będziemy o 20.25, w Łodzi Fabrycznej o 21.24 a w Katowicach o 23.00. W ostatniej chwili dh. Maćkowi udało się już zarezerwować przedziały na przejazd PKP więc zaoszczędzimy na przejazdach.

 

4. Termin i cena obozu pozostaje bez zmian. Powyższe zmiany nam to umożliwiają. Alternatywą było albo zwiększenie kosztu obozu albo skrócenie go o 2-3 dni. Z tych opcji wycofaliśmy się gdyż wtedy mogłoby odpaść kolejnych kilku uczestników a to zmuszało by nas do jeszcze drastyczniejszych oszczędności lub rozwiązania obozu zanim jeszcze by on wystartował.

5. Program obozu po niezbędnych korektach (czytaj cięciach budżetowych) wyglądać będzie w skrócie tak, że zaliczymy: jak pogoda pozwoli to kąpiele i opalanie na mazurskich plażach i kąpieliskach, pływanie na żaglówkach, rejs i spływ kajakowy po Sapinie. Wracamy autobusem więc odwiedzimy Grunwald a tam zobaczymy rycerstwo przygotowujące się do rekonstrukcji bitwy. Dla harcerzy noc w własnoręcznie zbudowanych szałasach. Przejażdżka drezyną (jak ją tym razem naprawią), zwiedzimy też bunkry Himlera oraz jeszcze tradycyjnie zajrzymy na dzień do strażaków i jednostki wojskowej w Giżycku lub w Węgorzewie. Jak Mazury to obowiązkowo koncert szantowy na Keji w Węgorzewie. Dyskoteka? Bal przebierańców? Turniej rycerski? To też. Gry sportowe oraz nocne harce, kominki i ogniska to dla nas standard i z tego nie rezygnujemy. Z biesiady rycerskiej u komtura może nie trzeba będzie rezygnować. Bo osobiście zaprasza nas Komtur do swojej Komturii w Woźnicach (dh Pączek tam już był), choć on przyjmuje w swoich podwojach raczej zamożne rycerstwo. Odwiedzimy też wioskę indiańską w Spytkowie, też już załatwione. To będzie takie braterstwo broni indiańsko-rycerskie.
Kolonia zuchowa to np. cepeliada, dzień uśmiechniętego zucha, turniej giermków, nauka magii i czarów, polowanie na tura i inne.

Pomimo znacznych ograniczeń które nas dotknęły chcemy aby większość z tego o czym powyżej napisałem odbyła się ale nie zawsze zależy to tylko on nas a nawet od funduszy którymi będziemy dysponować np. koncertu szantowego nie było bo grupa na koncert nie dojechała i go odwołano, Tak było dwa lata temu. Motyw przewodni obozu, jego nazwa, obrzędowość będzie związana z rocznicą bitwy pod Grunwaldem itp. Szykujcie więc stroje rycerskie a białogłowy stroje z tamtego okresu. Chyba, że chcecie się przyodziać również w zbroje - czemu nie. W końcu mamy dziś równouprawnienie.


Zabieram przyczepkę na której będzie miejsce na namiot Tippi oraz około 10 rowerów. Jeśli postaracie się o rowerki typu "składak" to zabierzemy ich więcej. UWAGA! Rowery zabierają tylko harcerze i tylko po uzgodnieniu z drużynowym lub komendantem.

6. Zakwaterowanie bez zmian: w Przerwankach harcerze w namiotach (po 6-8 osób, polowe łóżka, półki), zuchy w domku campingowym (w tym co dwa lata temu był dla służby zdrowia czyli zdecydowanie najlepszy na bazie). Żeby zerknąć jak tam wygląda polecam naszą Pełna Galeria na stronie internetowej naszej drużyny.

7. Wyżywienie: 3 posiłki dziennie + podwieczorek. Zadaszona stołówka na terenie ośrodka z widokiem na jezioro. UWAGA! Zaczynamy żywienie od kolacji w sobotę dlatego zabrać ze sobą kanapki z niepsującą się zawartością i picie.

8. Zabezpieczenie sanitarne a konkretnie lekarskie i całodobowe - o to zadba nasza pani doktor czyli dh. Ewa.

9. Cena obozu 850zł, czyli bez zmian. Cena nie obejmuje koszulki obozowej którą każdy z uczestników jest zobowiązany kupić na obozie - koszt około 20-25 zł. Braknie nam niestety funduszy dlatego dołożymy do obozu z kasy drużyny, z tego co zostało po biwaku zimowym i majówkowym. Część dołożyli już sponsorzy.

Plany obozu uległy więc znacznym zmianom.
Ważne jest aby nikt więcej już nie wypadł z listy obozu gdyż nawet brak choćby jednej tylko osoby poważnie wpłynie na możliwość przygotowania i prowadzenia obozu.

Adres:

Harcerska baza obozowa Przerwanki

Hufca ZHP Węgorzewo

Przerwanki

11-610 Pozezdrze

Woj. Warmińsko-mazurskie


Czuwaj!
Komendant obozu
pwd. Mirosław KMIECIAK
 
Przerwanki 2010
   Poniżej zamieszczam wykaz niezbędnego i dodatkowego wyposażenia uczestnika obozu harcerskiego/koloni zuchowej w PRZERWANKACH 2010

 1. Mundur harcerski: beret, rogatywka, kurtka ciemna najlepiej typu Anarak, bluza, pas. finka (nieobowiązkowa),
długie spodnie typu moro lub jeansy, krótkie spodenki/spódnica czarne getry z białymi paskami, białe wywijki
(mogą być skarpetki), buty typu pionierki/trapery (NIE glany).
A wodniacy swoje mundury.

1a. lub zuchowy - jak wyżej ale bez nakrycia głowy
2. Śpiwór
3. 2szt. prześcieradeł - w jednolitym jasnym kolorze
4. Coś w czym zuch/harcerz śpi (dres/piżama)
5. Latarka. A zapasowe baterie można będzie dokupić na miejscu.
6. Poduszka "Jasiek" wraz z poszewką (poduszka nie jest obowiązkowa)
7. Bielizna wg. potrzeb
8. Skarpety - 3-4 pary
9. Kapelusz/Czapka przeciwsłoneczna,
10. t-shirt (3-4 wystarczą)
11. Długie spodnie
12. Krótkie spodnie/spódniczka
13. Długa bluza typu Polar lub sweter,
14. Buty - tramki, klapi/sandały (są używane pod prysznicem,na plaży), obuwie sportowe np. adidasy
15. Igła i nici !!! zapasowe guziki. agrafka.
16. Środek odstraszający na komary i kleszcze.
17. Pasta do zębów, nić dentystyczna, mydło, szampon, krem do opalania, pasta do butów, ale już proszek do
prania, zapasowe mydło, pastę czy krem można kupić sobie na miejscu.
18. Kilka klamerek "żabki" do prania
19. Kosmetyczka z przyborami higienicznymi (szczotka do zębów i do butów, husteczki, waciki do uszu,nożyczki
do paznokci/cążki, itp.)
20. Zeszyt, długopis
21. Kąpielówki
22. Ręczniki: jeden duży (do kąpieli) drugi mały (do rąk)
23. Kawałek (kilka metrów) sznurka/linki do prania kilka różnych gwoździ.
27. Dokumenty (legitymacja, karta NFZ-obowiązkowo, dodatkowo karta rowerowa, karta pływacka,)
28. Koszula z długim rękawem np. flanelowa
29. Książeczkę zuchową/harcerską - ci co mają
30. Busola/kompas (kto posiada)
31. Nie obowiązkowo gitarę. harmonijkę, flet lub inny sprzęt grający (Pianino zostaje w domu!)
32. Rower (dotyczy tylko kadry i harcerzy). typu składak Inny rower zabieramy po wcześniejszym ustaleniu
z drużynowymi i komendantem obozu.
33. Obowiązkowo STRÓJ RYCERZA ( PŁEĆ MĘSKA)
LUB STRÓJ DAMY ŚREDNIOWIECZNE (PŁEĆ ŻEŃSKA) !!!!!!. Nie kupiony ale własnoręcznie zrobiony.
34. Czapkę zimową oraz rękawiczki ( na wypadek ziimy w środku lata) - kto nie wierzy można spytać się
dh Pączka o to jak ważne jest to dla uczestników by zabrali ze sobą te rzeczy.
35. Menażka, niezbędnik, nietłukący się kubek (tylko harcerze).
36. Zapas leków na dwa tygodnie z pisemną informacją potwierdzoną przez lekarza o chorobie, lekach
stosowanych i sposobie leczenia - dotyczy tych co na coś się leczą.
37. Jedzenie i picie na czas podróży - czeka na nas dopiero kolacja.

UWAGA!!!
Zalecamy nie zabieranie komórek (problemy z zasięgiem, ładowaniem i z gubieniem komórek przez dzieci w lesie). Sprzęt ELEKTRONICZNY czyli: KOMÓRKI, MP3, APARATY FOTOGRAFICZNE, KAMERY, itp. uczestnik zabiera na własną odpowiedzialność
Organizator obozu i Kadra obozu NIE BĘDĄ PONOSIĆ ODPOWIEDZIALNOŚCI za wyżej wymienione przedmioty wrazie ich zagubienia lub zniszczenia.


PONADTO :
Kontakt ze swoimi Pociechami rodzice będą mieli poprzez wcześniej podane numery telefonów Kadry obozu.
 
 
   
 
ZHP TopLista
Deklaracja ZHP

Logowanie

Login

Hasło

Zapamiętaj mnie
Nie pamiętasz hasła?
Nie masz konta? Załóż je sobie

Gościmy

Aktualnie jest 4 gości online
odwiedzających: 137000

Losowy obraz

przerwanki2010_56.jpg
Polecamy
 
 
         
 
     
© by Mont-Bit International